Kobiety w ciąży boją się, że nie znajdą miejsca w szpitalu, w którym chciałyby urodzić. Poznańska rzeczywistość to kolejki na porodówkach i brak miejsc. W szpitalu przy ulicy Polnej w ostatnim półroczu było o 150 więcej porodów, niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Podobnie jest w placówce imienia Franciszka Raszei.

Dla mamy Tamary to najszczęśliwsza chwila w życiu. Tamara przyszła na świat w szpitalu przy ulicy Polnej. Średnio rodzi się tu 20 dzieci dziennie. Tegoroczny rekord to jednak 31 urodzeń jednego dnia. Dlatego zdarza się, że nie dla wszystkich rodzących jest tu miejsce. W takich sytuacjach kobiety kierowane są do innych placówek. Szpital imienia Franciszka Raszei w Poznaniu - tu z roku na rok przychodzi na świat o 100 dzieci więcej. Pracownicy szpitala zapewniają, że żadna rodząca kobieta nie pozostaje bez opieki. W najgorszym razie jest kierowana do innej placówki, choć dzieje się tak w ostateczności.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że liczba narodzin w Poznaniu wyraźnie rośnie. W 2015 roku na świat przyszło tu blisko 5670 dzieci. Rok później już prawie 6160. Jeśli porównać dane tylko za pierwsze półrocze, to wzrost jest jeszcze wyraźniejszy. Od stycznia do końca czerwca urodziło się w Poznaniu 3172 dzieci. W tym samym czasie ubiegłego roku urodziło się prawie o 250 dzieci mniej. To jednak nie oznacza, że sytuacja demograficzna Poznania się zmienia. Spadek liczby urodzeń planowany jest już na przyszły rok. W tej chwili w Poznaniu żyje blisko 550 tysięcy osób.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 11.10.2017, GODZ. 18:30