Już za rok poznaniacy będą wybierać prezydenta miasta. Choć giełda nazwisk nie jest jeszcze oficjalna to potencjalnych kandydatów na horyzoncie sporo - kto może kandydować?

Konkurencja w wyścigu o fotel prezydenta Poznania może być ogromna. Widać to już dziś w filmach promocyjnych. Obecny zastępca prezydenta Mariusz Wiśniewski chwali się inwestycją, która nawet się nie zakończyła - i co ciekawe ani przez sekundę nie pokazuje w nim swego szefa - prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Na siebie stawia też kolejny jego zastępca. Maciej Wudarski na szklanym ekranie chwali miejską infrastrukturę. Prawdopodobnie zatem tandem Wiśniewski - Wudarski już poza kadrem na ostatniej wyborczej prostej wesprze Jacka Jaśkowiaka. Ale jest jeszcze Tomasz Lewandowski ze Zjednoczonej Lewicy. Ten, który do tej pory nie rozliczył się jeszcze z obietnic z ostatniej kampanii, kiedy mówił o budowie 3 tysięcy mieszkań komunalnych i tbs-owskich.
Już wiadomo, że w Poznaniu do końca kadencji nie powstanie ich nawet półtora tysiąca.

Ta przedwyborcza aktywność potencjalnych kandydatów, to zdaniem wielu obserwatorów życia publicznego w Poznaniu, tylko gra pozorów. Różnią się, ale pozornie, a na końcu i tak grają do tej samej bramki. Może więc pora na powiew świeżości- mówi Jarosław Pucek prezes ZKZL za rządów Ryszarda Grobelnego, dziś bezpartyjny. Są i inne kandydatury, choć na razie niesprecyzowane. Prezydenckie plany w Poznaniu ma też Nowoczesna. Dużo się mówi również o kandydacie Prawa i Sprawiedliwości, osobowości nie brakuje, chociaż ostatnio najczęściej przywołuje się postać Tadeusza Zyska. To znany wydawca i przedsiębiorca z wieloletnim doświadczeniem. Kto zyska, a kto straci - pokaże czas, bo z każdym dniem do wyborów coraz bliżej.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 23.11.2017, GODZ. 18:30